Historia |
| ...Historia szkoły rozpoczyna się jeszcze przed wojną - uczono się tutaj już po zakończeniu I wojny światowej. Nie myślcie jednak, że dzieci cieszyły się wtedy nauką w jakimś nowoczesnym i dobrze wyposażonym w pomoce naukowe i inny sprzęt placówce. Wtedy nawet nie było tu żadnej placówki. Jak więc nauczyciele przekazywali wiedzę, a uczniowie ją przyswajali? Może pod gołym niebem? Nie, tak źle nie było. Uczniowie schodzili się do wynajmowanych budynków i tam zdobywali wiedzę. Wkrótce powstał budynek na placu szkolnym przy szosie, jak podają kroniki. Nic nie wiemy o jego wyglądzie, ani o konkretnym miejscu, w którym stał. Jego czas nie trwał jednak długo, bo nadeszła II wojna światowa.
...W roku 1941 hitlerowcy spalili i doszczętnie zniszczyli szkolny budynek wraz z całym wyposażeniem. Zaowocowało to przymusowymi dłuższymi wakacjami; dla dziatwy szkolnej - jak wtedy pieszczotliwie zwano uczniów- aż do roku 1944. W tym czasie przez nasze tereny przemaszerowały wojska sowieckie i zmusiły do opuszczenia ich przez Niemców. ...Zaczął się nowy etap w dziejach szkoły. ...Pierwszą kierowniczką dawnej szkoły była Joanna Kozłowska. Zorganizowała ona szkołę i uczyła w niej klasę IV. Co prawda w niedługim czasie tę skromną, jednoosobową kadrę nauczycielską zasilił nowy nauczyciel, Mieczysław Dworakowski, lecz przecież liczba nauczycieli jak też warunki szkolne ( trzeba wspomnieć, że po wojnie znowu wynajmowano izby, od różnych ludzi aby nauczać w nich), nie pozwalały nazwać stanu rzeczy Szkołą z Prawdziwego Zdarzenia. ...Kilkadziesiąt lat temu życie szkolne nie ustawało po ostatnim dzwonku. Po zajęciach wiele dzieci zostawało w szkole. Działały liczne koła zainteresowań. Działał tu Związek Młodzieży Wiejskiej, istniał chór, który prowadziła pani Matuszak, razem spotykali się harcerze, działały koła: polonistyczne, matematyczne, plastyczne. Zawiązało się też Koło Odbudowy Warszawy. Ostatni uczeń opuszczał budynek późnym popołudniem. |